"Nie ufaj bezGRANICznie" - Stop patologiom - KMP Suwałki

Stop patologiom

"Nie ufaj bezGRANICznie"

Data publikacji 21.06.2010

Komenda Miejska Policji w Suwałkach realizuje kampanię informacyjną przeciwko handlowi ludźmi "Nie ufaj bezGRANICznie". Celem akcji jest uświadomienie społeczeństwu, że problem handlu ludźmi może dotyczyć każdego, a najskuteczniejszą profilaktyką jest wzmożona czujność, która wynika z posiadanej wiedzy.

  • W świetle obowiązującego prawa handel ludźmi jest zbrodnią zagrożoną karą.
  • Dla zaistnienia przestępstwa handlu ludźmi nie jest wymagany brak zgody pokrzywdzonego, nawet jeżeli ofiara godzi się, by ją sprzedano, sprawca popełnia przestępstwo.
  • Uprawianie handlu ludźmi jest przestępstwem bez względu na cel, w jakim się go dokonuje, osoby mogą być sprzedawane do pracy, do uprawiania prostytucji (kobiety, mężczyźni i dzieci), "na organy", dzieci - do adopcji, kobiety - do zamążpójścia, itp.
  • Abyśmy mieli do czynienia z handlem ludźmi wystarczy fakt, że osoba ludzka stała się przedmiotem transakcji handlowej.
  • Sprawcą przestępstwa może być każdy, zarówno sprzedający, kupujący, jak i osoba, która zastawia, dokonuje zamiany, używa ludzi lub dokonuje jakiejkolwiek transakcji cywilnoprawne

"Handel ludźmi" oznacza werbowanie, transport, przekazywanie, przechowywanie lub przyjmowanie osób, z zastosowaniem gróźb lub użyciem siły, lub też z wykorzystaniem innej formy przymusu, uprowadzenia, oszustwa, wprowadzenia w błąd, nadużycia władzy lub wykorzystania słabości, wręczenia lub przyjęcia płatności lub korzyści dla uzyskania zgody osoby mającej kontrolę nad inną osobą, w celu wykorzystania. Wykorzystanie obejmuje, jako minimum, wykorzystywanie prostytucji innych osób, lub inne formy wykorzystania seksualnego, pracę lub usługi o charakterze przymusowym, niewolnictwo lub praktyki podobne do niewolnictwa, zniewolenie, albo usunięcie organów.

Rozmiary zjawiska handlu ludźmi można porównać do góry lodowej - oficjalne statystyki oddają tylko niewielką jej cześć
  • przypadki zakończone prawomocnym wyrokiem
  • przypadki, które znalazły swój finał w sądzie, jednak z różnych powodów nie skazano sprawców
  • śledztwa prowadzone przez policję lub prokuraturę nie zakończone aktem oskarżenia


  • osoby, które uciekły i nigdy nie ujawniły faktu bycia ofiarami handlu ludźmi
  • osoby, które pogodziły się z sytuacja i prostytuowały się
  • osoby, które deportowano, nie dając im szansy zeznań
  • osoby, które pozbawiono życia
Historia Agnieszki

Mam na imię Agnieszka, pochodzę z Polski Zachodniej. Mam dwoje dzieci, po odejściu męża na mnie spadł obowiązek ich utrzymania. Choć skończyłam studia na Politechnice, nie mogłam znaleźć pracy w swoim zawodzie. Pracowałam przez pewien czas jako ekspedientka, nie przestawałam jednak szukać innego zajęcia. Jedno z ogłoszeń oferujących pracę za granicą zwróciło moją uwagę. Poszukiwano kelnerek do pracy w Belgii. Wkrótce otrzymałam list z zaproszeniem na spotkanie informacyjne. Sympatyczny mężczyzna , który przedstawił się jako Robert, powiedział, że będziemy pracować jako kelnerki lub panie do towarzystwa. Nie znam języków obcych, ale zdaniem Roberta, to nie był problem: Belgowie są sympatyczni- mówił - musisz być tylko miła. Spytałam, czy w takim razie nie istnieje ryzyko, że będziemy prostytutkami. Robert rozwiał moje wątpliwości mówiąc, że to niemożliwe, ponieważ w Belgii prostytucja jest zabroniona. Opowiedziałam o wszystkim siostrze, uznałyśmy, że ta praca to duża szansa. Siostra zgodziła się zaopiekować dziećmi podczas mojej nieobecności.

Na początku marca pojechaliśmy do Opola, skąd zabraliśmy jeszcze sześć kobiet, a potem mikrobusem do Belgii. Po drodze pytałam Roberta o koszta podróży. Odpowiedział, że na razie nie muszę za nic płacić. Jak zacznę pracować, spłacę długi. Późnym popołudniem dotarliśmy do hotelu w Antwerpii. Kazano nam się przebrać i odświeżyć. Miałyśmy się spotkać z właścicielami klubu, żeby podpisać kontrakt. Nic nie zrozumiałam, bo napisany był po flamandzku. Miałyśmy dawać "show", nie było słowa "striptiz". Po wejściu do baru zorientowałam się, co miałyśmy robić. Jeden z bossów kazał nam się przyglądać, jak inne dziewczyny robią "show". Dał do zrozumienia, że mamy się rozbierać i sypiać z klientami. Kazał oddać paszporty. Odmówiłam, wtedy zagroził, że wywiozą mnie do klubu, gdzie są o wiele gorsze warunki. Razem z siedmioma innymi kobietami spałam w małym pokoju, gdzie były tylko dwa łóżka. Nie dostałyśmy nawet kocy. Bałam się i zgodziłam się oddać paszport. Jedna nadal odmawiała - więcej jej nie zobaczyłam.

Pierwszego dnia tylko patrzyłyśmy, jak inne kobiety robią striptiz. Następnego dnia musiałam się już rozbierać na małej scenie pośrodku baru. Kobiety "występowały" jedna po drugiej, a klienci mogli je sobie wybierać - jak na targu. Bałam się, że któryś z nich mnie zechce i będę musiała iść z nim na górę do jednego z małych pokoi z dużym łóżkiem. Na początku, gdy ktoś zwrócił na mnie uwagę, odmawiałam. Boss zagroził, że jeśli nie będę sypiać z klientami, nie zapłaci mi ani grosza. Nie miałam pieniędzy nawet na jedzenie, w końcu zaczęłam chodzić z nimi "na górę".

Spędziłam w tym klubie ponad dwa miesiące. Pewnego dnia przyszli ludzie, którzy powiedzieli że są z policji. Oddali nam paszporty. Byłam wolna, ale nie bardzo wiedziałam, co ze sobą zrobić. Nie miałam nawet pieniędzy na powrót do Polski. Policja skontaktowała mnie z organizacją pomagającą kobietom, znajdującym się w podobnej sytuacji. Dzięki nim mogłam wrócić do Polski.

Pliki do pobrania

Praca w Policji